Do tego dochodzi kwestia dokładności samych map pierwotnych (pierworysów). Tworzono je najczęściej w skali 1:2000 (1 mm na mapie to 2 m w terenie) albo 1:5000 (1 mm na mapie to 5 m w terenie). Sama kreska na mapie mogła odpowiadać nawet około 1–1,5 m w terenie.
Później te mapy zeskanowano i zdigitalizowano - wykonano ich cyfrowe odpowiedniki. Dzięki temu dziś idziemy do starostwa, zamawiamy mapę ewidencyjną, a Pani w urzędzie klika „drukuj” i mapa jest gotowa.
Tylko czym ona w rzeczywistości jest?
To w dużej mierze rysunek. Rysunek, który należy weryfikować i poprawiać poprzez odpowiednie procedury:
Bez tego granice na mapie najczęściej nie odzwierciedlają rzeczywistego stanu władania.
Błędy przeszły więc do systemu cyfrowego - dziś wyglądają „precyzyjnie”, bo są w komputerze, ale to nie oznacza, że są dokładne. Ludzie często tego nie rozumieją, powołując się na granice np. z geoportalu, czy właśnie z mapy ewidencyjnej ze starostwa. Te mapy są dokładne, o ile przeprowadzono wcześniej procedury poprawienia tych granic. W większości przypadków niestety tak nie jest.
To pokłosie zaborów, pod którymi znalazł się nasz kraj. W każdym z nich założenia dotyczące ewidencji gruntów były inne. Inne metody pomiaru, inne procedury, inne dokładności.
Po odzyskaniu niepodległości służba geodezyjna i kartograficzna postawiła sobie ambitny cel: usystematyzować te dane i stworzyć jeden, ujednolicony system dla całego kraju. Mówimy o obszarze całej Polski. Poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko.
W praktyce często rezygnowano z dokładności na rzecz samego rysunku. W wielu miejscach nie szukano istniejących kamieni granicznych. Nie prowadzono rozmów z właścicielami, nie spisywano protokołów granicznych. Często przerysowywano stare mapy zaborców do nowego systemu.
W innych przypadkach wykonywano np. naloty fotogrametryczne. Ich celem było wykonanie ortofotomap - czyli zdjęć z samolotu, trochę przypominających dzisiejsze obrazy z Google Maps, ale kartometrycznych, czyli odwzorowanych w układzie mapy. Granice w postaci miedz, kompleksów leśnych, jezior czy budynków były na nich widoczne, więc po prostu je przerysowywano.
Zapewne uznano, że na tamten moment taka dokładność wystarczy, a baza danych będzie systematycznie poprawiana w przyszłości.
No cóż - do dziś ją poprawiamy.
Lata temu opisałem to tutaj … Będę musiał to zaktualizować 😊 https://geodezyjnie.pl/jak_znalezc_kamienie_graniczne
Jeżeli projektowany budynek ma stanąć blisko granicy, a dane w zasobie nie są wystarczająco dokładne - geodeta musi tę granicę pomierzyć. A jeżeli nie ma znaków granicznych albo sytuacja jest niejednoznaczna - trzeba najpierw ustalić przebieg granicy w odpowiednim trybie.
Jeżeli jednak budynek stoi dalej od granicy, przepisy nie wymagają jej wcześniejszego ustalenia.
I tu zaczyna się problem - bo mapa może być formalnie poprawna, ale oparta na granicach, które istnieją tylko „na rysunku”.
Być może nie każdy wie, że gdy zlecana jest usługa wykonania Mapy do celów projektowych, geodeta ma obowiązek zgłosić pracę geodezyjną w Starostwie Powiatowym. Takie zgłoszenie trzeba opłacić. W zamian geodeta otrzymuje prawo wykonania pracy oraz materiały, na których może pracować. Jednym z tych materiałów jest aktualna mapa zasadnicza.
Mapa zasadnicza składa się z trzech nałożonych na siebie baz danych:
Można by więc dojść do wniosku, że geodeta zgłasza pracę, dostaje mapę, dokleja pieczątkę i Mapa do celów projektowych jest gotowa. Nic bardziej mylnego. Prawda jest taka, że znaczna część mapy zasadniczej - a dziś skupimy się na warstwie EGiB, czyli granicy - jest po prostu niedokładna.
Kacper Leszczyński
ul. Wyszyńskiego 13/1
83-340 Sierakowice
http://geodezyjnie.pl
tel. 798 555 180
email: Kacper@geodezyjnie.pl
NIP:5891963701
Kontakt
Prawda jest taka, że moim zdaniem taki stan rzeczy nie powinien mieć miejsca. Nigdy nie wiemy, do czego mapa do celów projektowych zostanie wykorzystana. W mojej praktyce miałem dwa przypadki, w których mapa do celów projektowych została wykonana bez ustalenia granic działki a budynek został wykonany w odległości 4 metrów od granicy (tej na mapie), a po przeprowadzeniu wznowienia granic okazało się, że granica przesuwa się o 4 metry. I wówczas inwestor ma problem. Ma problem z odbiorem budynku, ma problem z działką sąsiednią, ma problem z odszkodowaniami.
Jednak prawo dopuszcza wykonywanie map do celów projektowych bez wcześniejszego ustalenia granic - w określonych sytuacjach.
Mówi o tym § 31 rozporządzenia w sprawie standardów:
§ 31
- budynków w odległości mniejszej lub równej 4 m lub
- innych obiektów budowlanych w odległości mniejszej lub równej 3 m od granicy nieruchomości, a w zasobie brak jest danych określających położenie punktów granicznych z dokładnością właściwą dla szczegółów terenowych I grupy, wykonawca określa położenie tych punktów w drodze pomiaru.